Była mini ciężarówka, to jest i mini butelka Pepsi. W Polsce chyba nieosiągalny gabaryt. Obok dla porównania standardowa półlitrowa butelka.
Dobromil to tereny prawie że górskie. Tutaj kilka widoczków na miasteczko. Zdjęcia nie oddają urokliwości widoczku, a był on naprawdę zacny.
I tradycyjny symbol „miłości” w każdym mieście.
W Dobromilu dzięki pani Oksanie, miejscowemu proboszczowi i panu, który mnie wiózł na granicę, a nawet dzięki sprzedawcom w sklepie, czy aptece, poczułem się jak w jakimś sielskim filmie, czy serialu typu „U Pana Boga w ogródku”. Ludzie ci byli związani z kościołem, nim żyli, mieli swój własny fajny świat, byli mili i otwarci. Samo dobro. Wspominali o ciężkim życiu na Ukrainie, braku pracy, kiepskich zarobkach, ale jednocześnie nie chcieli na stałe opuścić swoich małych ojczyzn. Zapewne wcześniej, czy później pani Oksana wyląduje w Polsce, bo na miejscu są oferowane zarobki rzędu do 1000 zł na rękę za pracę w sklepie spożywczym (oczywiście bez umowy), a żeby dostać lepszą fuchę, to trzeba mieć znajomości lub zapłacić łapówkę. W Dobromilu było mi na sercu tak cieplej, fajniej. Może wyraz „Dobro…” w nazwie miasteczka nie jest przypadkowy?
Była mini ciężarówka, to jest i mini butelka Pepsi. W Polsce chyba nieosiągalny gabaryt. Obok dla porównania standardowa półlitrowa butelka.
Dobromil to tereny prawie że górskie. Tutaj kilka widoczków na miasteczko. Zdjęcia nie oddają urokliwości widoczku, a był on naprawdę zacny.
I tradycyjny symbol „miłości” w każdym mieście.
W Dobromilu dzięki pani Oksanie, miejscowemu proboszczowi i panu, który mnie wiózł na granicę, a nawet dzięki sprzedawcom w sklepie, czy aptece, poczułem się jak w jakimś sielskim filmie, czy serialu typu „U Pana Boga w ogródku”. Ludzie ci byli związani z kościołem, nim żyli, mieli swój własny fajny świat, byli mili i otwarci. Samo dobro. Wspominali o ciężkim życiu na Ukrainie, braku pracy, kiepskich zarobkach, ale jednocześnie nie chcieli na stałe opuścić swoich małych ojczyzn. Zapewne wcześniej, czy później pani Oksana wyląduje w Polsce, bo na miejscu są oferowane zarobki rzędu do 1000 zł na rękę za pracę w sklepie spożywczym (oczywiście bez umowy), a żeby dostać lepszą fuchę, to trzeba mieć znajomości lub zapłacić łapówkę. W Dobromilu było mi na sercu tak cieplej, fajniej. Może wyraz „Dobro…” w nazwie miasteczka nie jest przypadkowy?